księga gosci

archiwum
2006
lipiec
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2004
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień

linki
*ciasne ale własne*
moje życie w obrazkach chyba przeniosę się tam :)

*gdybym jeszcze miała zapał*
to bym schudła!

*szukam sponsora*
naprawdę..

*na chandrę*
pocieszacz nr 3 (niezawodny)
pocieszacz nr 2
pocieszacz nr 1

*czasami*
Marcin
Justyna
Ewa
Jagoda
Monika
Siwa
kasidi
Ewelina
Madzia
socjopatka
Guika

:)
tak jest ładnie dookoła, że aż szkoda pisac. czytac tymbardziej..a i pomysłów brak, bo powodów do narzekania nie ma. ale to wcale nie znaczy, że jest źle..mogę powiedziec, że jest wprost przeciwnie :).
pozdrawiam
PS.tresc i poziom jakbym czytała wakacyjną pocztówkę..uznajmy że to celowy zabieg..:)
2006-07-03 08:31:03 skomentuj (13)
wszystko jak trzeba
szczególnie dzisiaj. i słońce i jakieś małe listki na mojej prywatnej brzozie obok okna. co prawda ich pojawienie oznacza, że wyglądanie przez okno mija się z celem bo nie widac NIC prócz wspomnianych już liści. ale to chyba dobrze. jakby tak każdemu z nas wyrosło ładne drzewo przed oczami i swoją zielenią (zielenią, nie różem) zasłaniało całą resztę świata to żyłoby nam się zdecydowanie lepiej. pozdrawiam :)
2006-04-23 08:37:45 skomentuj (13)
są! są!
dzisiaj nie obudziłam się sama. obudziło mnie TAAKIE słońce. a zaraz później mama mówiąc, że jest -4 i byłoby dosc dobrze, gdybym wzięła czapkę. czapka? wiosną? nie.
co do liści..to są faktycznie. ostatnio zauważyłam, że są trzy. małe i żółte. nie zdążyły spasc przed zimną i tak sobie wiszą, mimo że wiosna w pełni. a zielonych to jeszcze długo chyba nie będzie, ale to nic bo..
...widziałam bazie. na mojej własnej, prywatnej, podwórkowej wierzbie. jeszcze nie takie rozkwitnięte ale już zaczynają. co sprawa, że gałązka wygląda na pleśniejącą.
7.28 na zagarku i tyle dobrych wiadomości. tak powinno byc codziennie. :)
2006-03-24 07:27:30 skomentuj (11)
wiosna
będzie już za miesiąc i 10 dni. szkoda, że te wszystkie doniesienia o ociepleniu się klimatu spowodowanym przez efekt cieplarniany się nie sprawdzają.
ja już nawet zasłaniam okna żeby nie widziec tego śniegu. a najgorsze, że ptaki śpiewają tak jakby była wiosna, takie z nich żartownisie. i wytropiłam w pokoju kolejnego pająka. myślałam, że jest w ciąży, bo miał taki OGROMNY odwłok. zostałam jednak brutalnie uświadomiona, że pająki w ciąże NIE zachodzą. wpadłam więc na to, że ten pająk to taka pajęcza jennifer lopez. sprawdziłam w encyklopedii czy pająki dzielą się tak jak ludzie na tych z większymi i mniejszymi gabarytami, ale nie...Pająk jennifer okazał się pająkiem z przerośniętymi narządami :(. pomyślałam, że zostawię go samego sobie, pewnie i tak czuje się zażenowany. odezwę się jak będą liście na drzewach. pozdrawiam.
2006-02-11 17:06:38 skomentuj (33)
...
i tak codziennie ubieram mój niebieski szlafrok. a na nim kilkadziesiąt chmurek. większe i mniejsze. ale wszystkie tak samo uśmiechnięte. z ich uśmiechów bije taki sam brak jakiejkolwiek świadomości. i nie ma ani jednej z pochmurnym grymasem. a to przecież chmurki są. gdyby chociaż jedna z nich była mniej uśmiechnięta to wybrałabym własnie ją i byłaby moją ulubioną po wszeczasy. ale nie ma takiej. i tak samo w życiu. wszystkie buzie nieznośnie uśmiechnięte.

w nowym roku życzę wszystkiego dobrego :)
2005-12-29 14:50:35 skomentuj (10)
grudzień
mokro. mokro. mokro.
dzisiaj postanowiłam pościelić łóżko. ot tak żeby dobrze zacząć weekend. odsuwam poduszkę, a tam martwy pająk. wolałabym żywego. tzn, że przez tydzień profanowałam zwłoki. ciekawe czy umarł jak sobie zdał sprawę co najlepszego narobił, czy jak zobaczył mnie po przebudzeniu. nazwałabym go Witold gdyby jeszcze żył.
dzisiaj po raz trzeci w tym tygodniu przyszedł do mnie mikołaj. przyniósł mi perfumy i one tak mi pachną latem, że aż się zasmuciłam. i do tego umarły Witold. mama wyrzuciła zwłoki za okno. w śnieg. a jeśli on tylko spał? przecież tam jest zimno..
2005-12-02 21:30:51 skomentuj (15)
listopad, part II
w listopadzie moje życie zmienia się dynamicznie. zaczyna padać śnieg, co jest bezpośrednią przyczyną mojego chodzenia ze zwieszoną głową i wzrokiem umieszczonym na linii buty-nogawki. bo chyba nikt nie lubi jak śnieg wlatuje mu do oczu.
mam nowe poduszki, i to są poduszki z rodzaju tych, do których przykładasz głowę i momentalnie zasypiasz. i nie możesz już czytać w łóżku. listopad jest więc również miesiącem terroryzujących poduszek.

i tak napisałam kolejną notkę nie niosącą żadnego głębokiego przesłania.
2005-11-20 11:33:08 skomentuj (11)
Devoted LayoutsColorful Kids